Okres sianokosów to czas, w którym szczególnej uwagi wymagają młode sarny ukrywające się w wysokiej trawie. Koźlęta w pierwszych tygodniach życia często pozostają nieruchome, gdy wyczują zagrożenie. Dzięki temu są trudne do zauważenia z ziemi, ale jednocześnie mogą znaleźć się bezpośrednio na drodze kosiarki.
Coraz częściej do sprawdzania łąk przed rozpoczęciem koszenia wykorzystywane są drony z kamerami termowizyjnymi. Technologia pozwala obserwować teren z powietrza i wykrywać różnice temperatur, które mogą wskazywać na obecność ukrytego zwierzęcia.
Na czym polega termowizyjne szukanie koźląt?
Kamera termowizyjna nie działa jak zwykła kamera. Zamiast rejestrować przede wszystkim światło widzialne, wykrywa promieniowanie podczerwone emitowane przez obiekty.
Ciało zwierzęcia jest zazwyczaj cieplejsze od otaczającej roślinności. Na obrazie termowizyjnym koźlę może więc wyróżniać się jako charakterystyczny, cieplejszy punkt lub kształt.
Dron może przelecieć nad łąką i dostarczyć operatorowi obrazu termowizyjnego z dużego obszaru. Dzięki temu można znacznie szybciej zlokalizować potencjalne miejsca, w których znajdują się młode sarny.
Dlaczego dron jest skuteczniejszy niż poszukiwanie z ziemi?
Koźlęta mają naturalną zdolność do ukrywania się w wysokiej trawie. Ich sierść może bardzo dobrze wtapiać się w otoczenie, a zwierzę pozostaje nieruchome.
Człowiek przechodzący przez łąkę może więc minąć koźlę zaledwie o kilka metrów i go nie zauważyć.
Dron daje operatorowi zupełnie inną perspektywę. Kamera obserwuje teren z góry, a obraz termiczny może ujawnić obiekt, którego nie widać w zwykłym obrazie.
Nie oznacza to jednak, że każdy lot zakończy się znalezieniem wszystkich zwierząt. Termowizja jest narzędziem wspomagającym poszukiwania, a jej skuteczność zależy od warunków.
Kiedy najlepiej szukać saren z drona?
Jednym z najważniejszych czynników jest różnica temperatur pomiędzy zwierzęciem a otoczeniem.
Dlatego poszukiwania często najlepiej wykonywać we wczesnych godzinach porannych. Po nocy roślinność i podłoże są chłodniejsze, podczas gdy ciało zwierzęcia pozostaje cieplejsze.
Wraz z pojawieniem się silnego słońca trawa, ziemia i inne elementy otoczenia zaczynają się nagrzewać. Może to utrudniać znalezienie charakterystycznych punktów cieplnych.
Dlatego akcję warto zaplanować możliwie blisko czasu rozpoczęcia koszenia.
Jak wygląda akcja poszukiwawcza?
Poszukiwanie koźląt z wykorzystaniem drona można przeprowadzić w kilku etapach.
1. Ustalenie obszaru
Najpierw określa się dokładną powierzchnię przeznaczoną do koszenia. Operator może zaplanować trasę przelotu tak, aby systematycznie sprawdzić cały teren.
2. Lot nad łąką
Dron przemieszcza się nad obszarem, a operator obserwuje obraz z kamery termowizyjnej.
Podczas lotu należy zwracać uwagę na charakterystyczne punkty cieplne, które mogą wskazywać na obecność zwierzęcia.
3. Sprawdzenie podejrzanych miejsc
Po wykryciu potencjalnego koźlęcia operator może dokładniej sprawdzić dane miejsce z powietrza i określić jego lokalizację.
4. Zabezpieczenie zwierzęcia
Po potwierdzeniu obecności koźlęcia osoby uczestniczące w akcji mogą podjąć odpowiednie działania, aby zwierzę nie znalazło się na drodze kosiarki.
W przypadku zdrowego koźlęcia najważniejsze jest ograniczenie kontaktu z człowiekiem i postępowanie zgodnie z zasadami ochrony dzikich zwierząt.
Czy termowizja zawsze wykryje koźlę?
Nie. To bardzo ważne ograniczenie.
Na skuteczność termowizji wpływają między innymi:
- temperatura powietrza,
- temperatura roślinności,
- pora dnia,
- zachmurzenie i nasłonecznienie,
- wysokość trawy,
- wilgotność,
- odległość drona od ziemi,
- jakość kamery termowizyjnej,
- doświadczenie operatora.
Dlatego brak wykrycia zwierzęcia podczas lotu nie oznacza, że na łące na pewno go nie ma.
Dron powinien być traktowany jako narzędzie wspierające poszukiwania, a nie jako gwarancja wykrycia każdego koźlęcia.
Dron termowizyjny a bezpieczeństwo zwierząt
Podczas takich działań należy pamiętać, że celem jest ochrona zwierząt, a nie ich niepotrzebne płoszenie.
Lot powinien być przeprowadzony w sposób ograniczający stres dla dzikich zwierząt. Warto również przestrzegać obowiązujących zasad dotyczących wykonywania lotów dronami oraz ochrony przyrody.
Szczególnie ważne jest, aby nie podejmować samodzielnie działań polegających na zabieraniu znalezionych zwierząt, jeżeli nie ma takiej potrzeby.
Co zrobić po znalezieniu koźlęcia?
Jeżeli koźlę zostanie znalezione przed koszeniem, należy przede wszystkim zapewnić mu bezpieczeństwo.
Zdrowe młode może być pozostawione przez matkę na pewien czas. Jest to naturalne zachowanie saren i nie oznacza automatycznie porzucenia.
Jeżeli jednak koźlę znajduje się na terenie bezpośrednio zagrożonym koszeniem, należy skorzystać z pomocy osób posiadających doświadczenie w ratowaniu dzikich zwierząt.
Nie należy niepotrzebnie dotykać ani zabierać młodej sarny.
Koszenie łąki – liczy się także sposób pracy
Samo znalezienie koźląt to nie wszystko. Ważny jest również sposób prowadzenia sianokosów.
Jeżeli warunki pozwalają, warto rozważyć koszenie od środka łąki w kierunku jej brzegów. Takie rozwiązanie może dać zwierzętom większą możliwość opuszczenia koszonego obszaru.
Przed rozpoczęciem pracy warto również upewnić się, że operator maszyny wie o przeprowadzonej kontroli i miejscach, w których znaleziono zwierzęta.
Nowoczesna technologia w służbie ochrony przyrody
Drony termowizyjne pokazują, że nowoczesne technologie mogą być wykorzystywane nie tylko w rolnictwie, fotografii czy inspekcjach technicznych.
Mogą również pomagać w ochronie dzikich zwierząt.
Szybkie sprawdzenie dużej powierzchni łąki z powietrza może znacznie ułatwić znalezienie koźląt, których człowiek nie byłby w stanie dostrzec z poziomu ziemi.
Najważniejsze jest odpowiednie przygotowanie
Dron z termowizją może być bardzo skutecznym wsparciem przed sianokosami, ale najlepsze efekty daje połączenie kilku działań: odpowiedniego terminu lotu, doświadczonego operatora, dokładnego sprawdzenia terenu i właściwego sposobu koszenia.
Kilka–kilkanaście minut poświęconych na sprawdzenie łąki może zdecydować o życiu młodej sarny.
Dlatego przed rozpoczęciem sianokosów warto spojrzeć na łąkę nie tylko z perspektywy operatora kosiarki, ale również – dosłownie – z lotu ptaka.